sobota, 2 października 2010

dziwny początek roku akademickiego

Rubryka "z życia pracowni" znika z bloga (przynajmniej na jakiś czas), stało się tak za sprawą rektora Marcina Berdyszaka, który uznał, że nie powinienem pracować w szkole.
Utrata pracy na Akademii Sztuk Pięknych w symboliczny sposób wiąże się z jej likwidacją. Od dwu miesięcy ASP nazywa się Uniwersytet Artystyczny.

Przez mój rok pracy z Panią Profesor Anną Tyczyńską miałem przyjemność oglądać wiele interesujących prac zrealizowanych przez studentów.

Jedną z moich ulubionych była praca Kingi Małychy, studentki architektury. Praca pokazywana była na wystawie końcoworocznej w naszej pracowni, oto jej zdjęcie i tekst, który na tą okazję napisałem:

Kinga Małycha, bez tytułu, 5 obiektów, gips

































































"Kinga narysowała plan swojego mieszkania. Jest to mieszkanie w bloku z lat 70tych. Z planu wycięła obszar, który zajmowany jest przez meble. Na podstawie tak przygotowanego rzutu powstały gipsowe bryły, odpowiadające poszczególnym pomieszczeniom.

Forma tych prac przywodzi na myśl rzeźby historycznej awangardy, działa artystów, którzy tworzyli w okresie międzywojennym, u zaczątków modernizmu. Są czymś między architektonami Malewicza a rzeźbami Katarzyny Kobro.
Architektura i sztuka w początkach modernizmu były blisko siebie, wypływały z tego samego programu racjonalizacji rzeczywistości. Prace Kingi jest głęboko krytyczna wobec medernistycznej idei.Tworząc "modernistyczne rzeźby" na podstawie rzeczywistej przestrzeni życiowej swojego mieszkanie, dekonstuuje modernistyczny ideał funkcjonalności. Odsłania słabość wizji modernistów w zetknięciu ze skromnymi możliwościami budownictwa mieszkaniowego końcowej fazy modernizmu. Corbusier'owska koncepcja "maszyny do mieszkania" skapitulowała wobec potrzeb i możliwości budowniczych w krajach socjalistycznych.

Sposób ekspozycji również nie pozostaje bez znaczenia. Kubiki, które przygotowane specjalnie pod prace nie są idealne. Spod szarej farby wyraźnie widać gwoździe, którymi zostały zbite. Umowność "monolitycznych", idealnie geometrycznych form wydaje się główną, choć nie zamierzoną przez artystów czy architektów, cechą poźnego modernizmu."