Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ż życia pracowni rysunku. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ż życia pracowni rysunku. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 30 maja 2010

koniec roku szkolnego.

Na poznańskiej ASP kończy się rok akademicki, najpewniejszym tego znakiem jest wystawa końcoworoczna. Otwarcie 31 maja o godzinie 12.00. Wystawa potrwa do końca tygodnia.

Wszystkie pracownie pokazują najciekawsze, w odczuciu prowadzących, prace zapisanych do nich studentów. Pracowni jest sporo, wystawa jest więc ogromna, bardzo trudno ją obejrzeć w całości. Wystawa końcoworoczna jest też jedynym momentem podczas całego roku, gdy na akademii jest czysto.

Na wystawie można zobaczyć wiele ciekawych prac oraz wiele nieciekawych prac. Zwykle proporcje są nierówne, na rzecz nieciekawych. Nie jest jednak tak źle, gdyż w innych szkołach artystycznych, na podobnych wystawach, już prawie w ogóle nie ma ciekawych.


Tymczasem II Interdyscyplinarna Pracownia Rysunku prof. Anny Tyczyńskiej, w której mam przyjemność pracować, będzie prezentować się w rotundzie (czy też galerii Rotunda). To niewielkie okrągłe pomieszczenie, na planie koła, znajduje się tuż obok głównego wejścia do Akademii (budynek A, al. Marcinkowskiego 29).

zapraszamy.

środa, 28 kwietnia 2010

Groźne lampy

Od października zeszłego roku pracuje na stanowisku laboranta w II pracowni rysunku prof. Anny Tyczyńskiej na ASP w Poznaniu. Na blogu, raz na jakiś czas będą pojawiać się informacje z życia naszej pracowni.

A oto pierwsza z nich:

W zeszły czwartek rozpoczął się plener pracowni, dość nietypowy, gdyż nie wyjeżdżaliśmy w ostępy leśne ani nad morze, zostaliśmy w mieście. Zajęcia odbywały się w budynku dawnego szpitala kolejowego na ulicy Orzeszkowej 6. Szpital nie funkcjonuje od paru lat, a gmach czeka na kapitalny remont.
Uprzejmy właściciel udostępnił nam to urokliwe miejsce na kilka dni.

Tak wygląda exszpital:
Pierwszy dzień pleneru zakończył się poważnymi komplikacjami natury zdrowotno-wzrokowej. W budynku znajdują się lampy UV służące do odkażania pomieszczeń. Student Wojciech Tubaja jako pierwszy je zauważył i postanowił pokazać wszystkim jakie dają wspaniałe światło o interesujących własnościach plastycznych. Niestety nikt nie przeczytał informacji ostrzegających przed niebezpieczeństwem umieszczonych na obudowie, ani nie wykazał się wiedzą ogólną na temat zastosowania i konsekwencji użycia takich lamp. Po około godzinie spędzonej na naświetlaniu, w czasie której prowadzono miłe rozmowy na temat sztuki, szpitali i tego co będzie się robiło na plenerze, studenci rozeszli się do domu.
Następnego dnia zaalarmowały mnie telefony od przestraszonych osób które mają problemy ze wzrokiem. Całe szczęście po wizycie u lekarza bądź na pogotowiu, aplikacji kropel do oczu, wszystko wróciło do normy i następnego dnia ból, swędzenie i ogólna niemoc minęła.

Tak się złożyło, że pierwszego dnia pleneru, odbywało się otwarcie wystawy Łukasza Jastrubczaka i cały wieczór i noc przesiedziałem w Psie oraz lokalu Kisielice gdzie nie było niebezpiecznego odkażającego światła UV. Morał z historii jest taki, że czasem warto nie przyjść na zajęcia.

Tak wyglądają groźne lampy:


a tak wyglądał wykład przeprowadzony następnego dnia na temat działania lamp:


Dziś o godzinie 18.00 odbędzie się wystawa poplenerowa, na której zobaczyć będzie można to, co studenci zrealizowali w czasie pleneru. Zapraszamy.

A to plakat autorstwa studentki 4 roku grafiki, Moniki Szydłowskiej: